ZOBACZYĆ MORZE 2008
|
Rival Group zostaje sponsorem rejsu "Zobaczyć Morze".
Z dziennika pokładowego "Zobaczyć Morze 2008": Zobaczyć Morze 01.08.2008 13:00 - zebranie załogi, szkolenia na pokladzie, imprezy towarzyszące w Gdyni podczas naprawy 2 agregatu Zobaczyć Morze 05.08.2008 1:50 hasło: "WYPłYNęLIśMY..." Jak tylko gdzieś pojawi się materiał z wyjścia - dam znać. Dziennik pokładowy 07/08/08 godzina 11.45. 55 stopni i 11 minut N, 013 stopni 16 stopni 32 minuty E (południowe wybrzeże Szwecji ok. 50 mil morskich za Bornholmem w kierunku zachodnim). Neptun już w pierwszych godzinach rejsu pokazał próbkę swych możliwości. Ponad połowa załogi wyłączona została na pewien czas z wszelkich prac pokładowych. Choroba morska nie wybierała - chorowali zarówno widzący jak i niewidomi. Jeden z nich, Darek z Kamiennej Góry zwany u nas Dareckim, po paru godzinach, parafrazując znany żart, wspomina: rzygałem dalej niż widzę, wzbudzając tym salwę śmiechu. Kiedy z nieba lał się deszcz a fala zalewała śródokręcie, załoga w pospiechu wciągała na siebie, zabrane ze sobą przeciwwodne akcesoria. Furorę wzbudziła Ola Ciężarówka (Ciężarówka ponieważ Ola jest aktualną mistrzynią świata osób niewidomych w trójboju siłowym czyli rwaniu, ciągnięciu, podnoszeniu różnych ciężkich rzeczy) która zorientowała się, że mama kupiła jej buty do chodzenia po wodzie (z dziurą na pięcie aby woda lepiej się z nich wylewała) a nie chroniące przed wodą. Po paru godzinach wiatr i fala posztormowa wyraźnie zelżały, od rana świeci piękne słońce, więc humory na dzielnym "Zawiszy" zdecydowanie się poprawiły. Co niektórzy ciężej dotknięci chorobą morską, którzy marzyli tylko o tym, żeby jak najszybciej gdzieś wysiąść, zaczęli odkrywać piękno żeglarstwa. Jednak niedługo to trwało, ponieważ bosman zagonił wszystkich do roboty, aby usunąć wspomnienia złej pogody. Szorowaliśmy pokład, łazienki, ubikacje, odkurzaliśmy kubryk, messę. Był robiony klar całego statku pod czujnym bosmańskim okiem. Aktualnie przygotowujemy się do uczczenia urodzin Dominiki. Z kuchni dochodzi wspaniały zapach pieczonej szarlotki. Zobaczyć Morze 07.08.2008 Jesteśmy już kolo Kopenhagi, jeśli Neptun REX pozwoli to zobaczymy się w Bergen, jeśli nie to będziecie informowani, co i jak, trzymamy rękę na pulsie. Dziennik pokładowy 08/08/08 godzina 14.45 57 stopni 39 minut N, 010 stopni 53 minuty E (za parę mil na trawersie będziemy mieli Skagen). W planach mieliśmy zawinąć do Skagen ale nadal na łeb na szyję gnamy do Bergen aby zdążyć na rozpoczęcie regat The Tall Ships` Races 2008. W dniu wczorajszym nasz statek z załogą "Zobaczyć morze" dokonał najszybszego zawinięcia do Kopenhagi w dziejach Zawiszy. Przy nabrzeżu staliśmy dokładnie 3 minuty. Wysadziliśmy załoganta, który musiał wracać do Polski. Także wczoraj na pokładzie mieliśmy jubileusz, Pan kpt. Stanisław Perkowski płynący z nami jako pomocnik mechanika przepłynął 100-tysięczną milę morską. Wieczorem odbył się wieczór norweski, na którym czwórka niewidomych Norwegów opowiadała o sobie, o Norwegii, kulturze norweskiej a zwłaszcza ich kuchni. Zaśpiewali także kilka najbardziej znanych norweskich piosenek. Życie na pokładzie naszego żaglowca toczy się już ustalonym rytmem. Reguluje je system wacht, codzienne sprzątanie ustalonych rejonów, praca przy żaglach. Każdy odnalazł swoje miejsce w sprawnie działającej maszynie, jaką powoli staje się załoga pierwszego etapu "Zobaczyć morze". Przed nami jeszcze około 300 mil :-). Zobaczyć Morze 09.08.2008 A my płyniemy dalej w Bergen jutro wieczorem, Norwegów wysadzamy niedługo w Egersund, musza zdążyć na samolot, który maja jutro rano. Zobaczyć Morze 12 sierpnia. Bergen. Godzina 13.30. Właśnie wychodzimy z gościnnego Bergen. Płyniemy w paradzie żaglowców. Niesamowity widok. Wszystkie żaglowce płyną pod pełnymi żaglami. Jest lekki wiaterek i świeci słońce. Nie można było sobie lepiej wymarzyć. Co chwila słychac głosy syren pozdrawiających się żaglowców. Teraz kilka słów o tym, co działo się od czasu naszego ostatniego wpisu do dziennika pokładowego. Do Bergen udało nam się dotrzeć w niedzielę wieczorem. Nie mieliśmy zbyt dużo czasu na poznanie uroków Bergen i zwiedzanie pozostałych żaglowców, ponieważ samolot do Polski odlatywał w poniedziałek wcześnie rano. Pogoda także nas nie rozpieszczała, bez przerwy padał rzęsisty deszcz. Szkoda, ale za rok zlot żaglowców odbędzie się w Gdyni, więc będzie można nadrobic tę stratę. Od wczoraj na pokładzie mamy nową załogę. Wymiana "starych wilków morskich" na nowych adeptów sztuki żeglarskiej odbyła się sprawnie. Wielka w tym zasługa księdza Alberta Mączki oraz dwóch Polaków mieszkających na stałe w Bergen, Thomasa Jasińskiego oraz Bogusława Podlesickiego. I przy tej okazji raz jeszcze serdecznie dziękujemy. Z powodu małej ilości czasu, szkolenie załogi musiało się odbyć we wspomnianym wcześniej ulewnym deszczu. Nowa załoga nie była z tego zadowolona, ale niestety musieliśmy to zrobić. Jako ciekawostkę można podać, że średnio rocznie w Bergen spada około 3 metrów wody. A Norwegowie śmieją się, że w Bergen w roku są tylko 3 dni słoneczne. W tym etapie rejsu mamy na pokładzie tylko jednego gościa z zagranicy. Tym razem jest to poddany Królowej Brytyjskiej o imieniu Jeff. Zaraz po przyjeździe przechrzcił on naszego Zawiszę na Black Charliego, tłumacząc, że wymowa imienia naszego sławnego patrona jachtu jest dla niego niemożliwa. Płyniemy malowniczymi fiordami. Przed chwilą obok nas przepłynął słynny Cuauhtémoc. Zasalutowali nam wszystkimi czterema kliwrami, my odsalutowaliśmy. Żeglarstwo jest piękne. Na godzinę 17 zaplanowany jest start do właściwych regat The Tall Ships` Races 2008. Organizatorzy wyznaczyli trasę od Bergen, poprzez way point koło wybrzeży Szkocji w okolicach Aberdeen, kończąc w holenderskim mieście Den Helder. Mamy do przepłynięcia około 600 mil. Niestety, nie będziemy mieli zasięgu, więc następny wpis do dziennika pokładowego będzie dopiero koło 20 sierpnia, z końcowego portu tegorocznych regat.
Kochani, zawsze jest tak, że ktoś musi zacząć pierwszy, więc niech stracę :) Muszę zgodzić się i z Romkiem (że wciąż bliżej nam do "tam") i z Krzemieniem (że odsypiamy). Wróciliśmy cali, zdrowi, mniej lub bardziej - bo zdarzyły się przypadłości typu katar, gardło, wątroba... ta ostatnia szczególnie często nie wiedzieć czemu... ;) Wróciliśmy jednak przede wszystkim szczęśliwi i bogatsi. Mam nadzieję, że mogę w tym miejscu użyć liczby mnogiej, że nie tylko moje to wrażenia. Poza tym rozbujani - nie wiem jak wam, ale mi nadal kołysze, bałam się położyć na kanapie bo miałam wrażenie, że spadnę :) to lepsze od wszystkich znanych mi innych środków odurzających, taki morski haj :) Było cudownie, było pięknie. Nadal nie dociera, że "było" i wolę, żeby "było" jak najszybciej ewoluowało w "będzie" next year. I takim to optymistycznym akcentem zakończę moją wypowiedź. Przepraszam za chaotyczność, ale wstałam dzisiaj o 15:00 po 15 godzinach snu, nie przerywanego alarmami do żagli :) Uczestnicy pierwszego etapu do klawiatur! Ściskam wszystkich, żeńska Pszczoła :) Oficjalna strona rejsu Zobaczyć Morze: www.zobaczycmorze.pl
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||







































